Stawiam, nie kładę. Sprzedaję, nie sprawia mi to przyjemności. Śpiewam ze strachu przed spełnieniem starych przepowiedni. Dziś okaże się wreszcie, czy naprawdę jestem w Sztrasburgu czy gdzie indziej. O, jakże smutne jest życie w psychiatryku! Apeluję, przestańcie mi wytykać ułomność! Nie jest mi fantastycznie miło, kiedy punkcja zadaje pytania. Trudno jest być spożywczakiem, kiedy jest kapitalizm. Do diaska! Komuno, przybądź prędko! Wzywam wszystkich, powiedzcie pani! On, który się stawia! On, który się nie sprzedaje dobrze! On, który się okazuje! On jadł dobre pierogi pierogi ruskie i grał pierogi pop. Dopóki piłka w grze, wszystko musi trwać. Otóż, jeżeli POŚLEDNIEJSI zjedzą pierogi, ARYSTOKRACI PIER PAPIER będą. Tymczasem gERSZŁYN mOCNY zaczyna IGRASZKI podniebne. Po igraszkach zasłabł śmertelnie, ale nagle... BUM! CHRUM!